Cytat:Mówiac w wielkim (pewnie niesprawiedliwym dla manifestu) skrócie chodzi o
to, aby w przyszlosci stworzyc czlowieka, która bedzie pozbawiony
ewolucyjnego narzutu bólu i cierpienia.
Bol i cierpienie sa sygnalem, ze cos sie zle dzieje z
czlowiekiem. Moga byc
np. sygnalami choroby i koniecznosci pilnego udania sie do lekarza.
Znieczulenie jest "oszustwem" ktore msci sie na
zdrowiu czlowieka. Srodki
przeciwbolowe przepisuje sie glownie wtedy, kiedy zycie
czlowieka nie rokuje
juz wiekszych nadziei (np. morfina w chorobie rakowej). W niektorych
ciezkich chorobach lub zranieniach rowniez podaje sie takie srodki. Jesli
jednak
czlowiek ma zyc i fyunkcjonowac, to kazde przedawkowanie lub
nadmierne uzywanie srodkow przeciwbolowych powoduje zachwianie rownowagi
ficznej i psychicznej organizmu.
Nie wiem czy znane ci jest zjawisko, ze w alkoholizmie dochodzi czesto do
takiej zmiany zachowan organizmu. Pod
wplywem naduzywania alkoholu organizm
czlowieka przystosowuje sie niego i dochodzi do zaniku objawow przepicia.
Syndrom "mocnej glowy", czyli braku objawow upicia sie po spozyciu duzej
ilosci alkoholu jest wlasnie symptomem takiego wlasnie zachwiania rownowagi.
Alkoholik na pewnym etapie uzaleznienia od alkoholu potrafi wypic olbrzymie
ilosci alkoholu bez oznak zewnetrznych, bez zachwiania rownowagi, wymiotow i
innych objawow. Ale oczywiscie spustoszenie alkohol czyni w jego organizmie
olbrzymie. Uszkodzeniu ulega watroba, nerki, serce, przelyk, jelita i wiele
innych organow.
Czlowiek malo pijacy po jednokrotnym upiciu sie ma kaca, bol glowy i czuje
wstert do alkoholu (to automatyczna obrona organizmu przez zatruciem).
Alkoholik odwrotnie, na drugi dzien po upiciu siega po "klina" i pije dalej,
a jego organizm nie dostarcza mu zadnych sygnalow bolowych. W takim stanie
mozna sie zapic nawet na smierc, bo nie mozna kontrolowac ilosci wypitego
alkoholu.
Ten moj przydlugawy wywod przytaczam po to, aby powiedziec, iz nie wierze,
aby mozliwe bylo pozbawinie
czlowieka "ewolucyjnego narzutu bolu i
cierpienia" bez
szkodliwych konsekwencji tego dla organizmu.
Czlowiek bowiem
moze umrzec "nie wiedzac kiedy", bo zadne sygnaly o katastrofie nie dotra do
niego.
Poza tym nawet pysznymm tortem mozna sie zatkac i przejesc. Ilez mozna zyc
sama rozkosza.
No i na koniec: mysle ze
czlowiek prawdziwego szczescia doznaje w wyniku
kontaktu, dialogu i przebywania z innymi
ludzmi, dzielac ich los, ich
problemy i ich szczescie. Najwieksze szczescie to dawac komus szczescie. A
zadne farmnaceutyki czy srodki chemiczne sie do tego nie przyczynia.
Rinaldo